Szkolenie psa: samodzielnie czy z trenerem?

2019-03-18
Szkolenie psa: samodzielnie czy z trenerem?

Każdy pies musi zaliczyć lekcję dobrego wychowania i posłuszeństwa. Zarówno duży, umięśniony mastiff, jak i mały, niepozorny york. Większość właścicieli myśli, że bez problemu sami poradzą sobie z tym zadaniem. Czy nie lepiej jednak od razu oddać swojego pupila w ręce specjalisty?

Niemal każdy właściciel szczeniaka z zapałem zabiera się do tresury. Przeważnie wszystko zaczyna się od nauki sakramentalnego „siad” lub „podaj łapę”. Gdy już uda nam się wpoić pupilowi te dwie komendy, pękamy z dumy i sądzimy, że całe szkolenie pójdzie jak z płatka, a niezadługo nasz pies będzie umiał nawet nakryć do stołu. Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak nam się to z początku wydaje.

Fakt, że chcemy nauczyć pupila czegoś pożytecznego, bardzo dobrze o nas świadczy. Bez odpowiedniego szkolenia pies może sprawiać w przyszłości problemy wychowawcze. Kłopot w tym, że wybrana przez nas metoda nauczania może nie być odpowiednia dla naszego czworonoga. My tymczasem nie zdajemy sobie z tego sprawy i uparcie przy niej obstajemy, wpajając mu tylko złe nawyki i utrwalając negatywne doświadczenia. W rezultacie tracimy czas na „szkolenie”, które przyniesie więcej szkody niż pożytku.

 

Najczęstsze błędy szkoleniowe właścicieli psów

 

Znikoma wiedza na temat zasad tresury i wiara w mity

Do tresury psa mamy skłonność podchodzić dość intuicyjnie, na wyczucie. Przecież pies to nie robot, żebyśmy potrzebowali do niego instrukcji obsługi. Jednak w jego szkoleniu zasadniczą rolę odgrywa pochodząca z wiarygodnych źródeł wiedza. Nierzadko posiadacze czworonogów nie poczynią najmniejszych starań, aby dowiedzieć się, co tak naprawdę oznaczają poszczególne postawy u psów (np. podwijanie ogona, zjeżona sierść, kładzenie się na grzbiecie) i wyciągają z nich mylne wnioski. W ten sposób, zamiast swojego pupila uszczęśliwiać, narażają go na silny stres i strach. Przykład? Mówienie słodkim, cieniutkim głosikiem i głaskanie psa, kiedy ten jest przestraszony (np. podczas burzy) utwierdza go jedynie w przekonaniu, że jest się czego bać.

 

Powtarzanie wciąż tych samych błędów

Pies nie powie nam, że coś mu się nie podoba lub nie jest dla niego wystarczająco motywujące. Poza tym każdy czworonóg jest inny. To, że w przypadku sąsiedzkiego owczarka idealnie zadziałała metoda naśladownictwa, nie znaczy, że sprawdzi się ona w szkoleniu naszego psa (nawet jeśli też mamy owczarka). Gdy coś nie przynosi rezultatów na dłuższą metę, powinniśmy zmienić strategię. My jednak lubimy upierać się przy swoim. W życiu bywa zresztą tak, że bardzo często nie dostrzegamy własnych błędów. A kto, jak nie profesjonalny szkoleniowiec, ma nam zwrócić na nie uwagę?

 

Więcej kar niż nagród

Wielu właścicieli, zamiast mądrej socjalizacji i przemyślanego szkolenia, musztruje swoje psy. Tymczasem bycie posłusznym powinno się psu kojarzyć z czymś przyjemnym, na przykład z zadowoleniem właściciela, który po spełnionej komendzie podaje mu smakołyk. Szkolenie psa przynosi o wiele lepsze efekty, kiedy jest prowadzone metodą pozytywnych doświadczeń. Niezwykle istotne są przy tym pochwały werbalne i dotyk. Pogłaskanie psa za dobrze wykonane zadanie zwykle działa na niego o wiele bardziej motywująco niż najsmaczniejsze psie chrupki.

 

Przedkładanie nauki sztuczek nad naukę podstawowych komend 

To imponujące, kiedy nasz pies potrafi przynieść nam kapcie lub z wielką gracją pokonać tor przeszkód. Nauką trików zajmijmy się jednak dopiero wtedy, gdy będzie reagował na wszystkie podstawowe komendy, zapewniające bezpieczeństwo jemu oraz psom i ludziom w jego otoczeniu (np. „zostaw”, „do nogi”, „spokój” itd.).

 

Kiedy do tresera?

Udział w profesjonalnym szkoleniu, najlepiej indywidualnym, bywa nieuniknioną koniecznością. Jest tak w przypadku psów kilkuletnich, pochodzących ze schronisk, nadmiernie agresywnych, nietolerancyjnych wobec innych psów czy doświadczających tzw. lęku separacyjnego. Trening pod okiem eksperta zaprocentuje jednak w przypadku każdego pieska. Warto więc skorzystać z fachowej pomocy jeszcze zanim w naszym podopiecznym utrwalą się złe nawyki. Czasem wystarczy kilka zajęć z profesjonalnym szkoleniowcem, by dostrzec swoje błędy w wychowywaniu psa. Trener o wiele szybciej znajdzie właściwą metodę nauki i uczuli nas na niuanse. Bogate doświadczenie w tresurze psów pozwala mu zwykle bezbłędnie ocenić zachowanie naszego pupila.

 



Komentarze